Od Mikołaja albo na urodziny Jezusa

Grudzień obsypuje prezentami. 6 grudnia to wspomnienie św. Mikołaja i tzw. „Mikołajki”, gdzie dzieci otrzymują od tego Świętego prezenty. U mnie w domu zazwyczaj były to drobiazgi albo rózgi 🙂 Te wyczekiwane prezenty przynosił Mikołaj pod choinkę. Dzieciom, z racji tego, że Mikołaj w zeszłym roku w Pierworodnym wzbudzał ogromny lęk,  nie przynosi prezentów, a 24 grudnia świętujemy urodziny Pana Jezusa. Z racji tego, że Jezus jest Miłością i nie chce dla siebie prezentów – obdarowuje swoje dzieci. Stąd pod choinką znajdujemy prezenty wszyscy.  Oczywiście po serii tegorocznych urodzin i tortów, Pierworodny pyta czy na urodzinach Jezusa będzie tort. Już widzę go siedzącego w wielkim skupieniu przy stole i zjadającego krem z największego kawałka, który zażyczył sobie, żeby mu ukroić.

Wracając do rzeczywistości, wiadomo kto jest posłannikiem w kupowaniu, pakowaniu i dostarczeniu pod choinkę prezentów. Co kupić, hmm to pytanie. Lubię praktyczne prezenty dawać i dostawać, bo wiem, że je użyję. Chłopcy mają dużo zabawek, a my mało miejsca. Dlatego niewielkie gabarytowo i zajmujące chłopców upominki są wskazane. Obserwując ich przez ostatnie dni uznałam, że są dwie rzeczy, które już od dawna chciałam im kupić, dlatego w minimalizmie jest siła i jeden prezent wystarczy. Ale są też inne dzieci, które trzeba obdarować, choćby drobiazgiem, więc poniżej małe zestawienie.

Zaczynamy od najmniejszych – niemowlaki

niemowlak

Djeco: drewniany mobil Fireworks

Pierwsze trzy to gryzaki (Grimms, Oli and Carol – banan jest przeuroczy my mieliśmy marchewkę jest jeszcze brokuł, jarmuż, arbuz), Zabawka, którą chciałam kupić Manhattan Toys Skwish color brust no super. Zestaw piłek dla każdego niemowlaka jest trafionym prezentem. Dla dziewczynki – pierwsza lalka do tulenia. Oczywiście i wiele innych. Drewniany mobil – kosmiczny.

 

Dla Pierworodnego (i innych dzieci ok. 3-5 lat): pożądane gry, figurki zwierząt (konie dereszowaty, kary, gniady, bułany, zwierzęta Ameryki Północnej, z racji fascynacji Yakarim poznajemy Amerykę Północną, pomoce usprawnijące rękę i motorykę małą, pomoce do czytania). Ale zawsze rolnicze klimaty są na topie. Ponadto inne pomoce/zabawki wspierające jego rozwój .

GRY

gry m

Indianin lisek od Haby (gry tej firmy kupiłabym każdą bez wahania); 3 traki od Granny; Ratz Fatz „W gospodarstwie” oczywiście od Haby; Logiczna gra dla dzieci „Zaginione zwierzęta” Haba, Paul i księżyc, Haba, gry Marbushka Szybko oraz Grand Prix, memo dotykowe oraz wiele innych.

MISZ MASZ

miszmasz

1. Figurki zwierząt (zawsze chętnie przygarniemy dla straszaka i młodszaka. Do nauki i nie tylko). Dla przykłądu biały bizon, który może do nas trafi wraz z komiksem pt. „Yakari i biały bizon”: Schleish, Coletta, Safari Ltd. Drewniane walce (tu pod nazwą drewniana układanka z odważnikami, ale są inne, bo to pomoc w duchu pedagogiki M. Montessori). Pudełko na skarby z traktorem, Haba. Alfabet ruchomy wersja drukowana ( z drewna lub z folii magnetycznej), Domek z zamkami, Small Foot Design (dla maluchów jest szopa z wieloma zamkami z tej samej firmy). Gra z łapaniem motyli. Dawno u nas nie było puzzli (te z maszynami rolniczymi, Haba). Już mamy kilka gier-zabaw od Epideixis i są świetne: Tres oraz drążki (ćwiczenia lewopółkulowe i świetna zabawa w jednym). Sorter-gra od Grimms (chyba zabawka dla dwóch. Wszystko co zręcznościowe i ćwiczące rączki kochamy). Kulodrom dla starszaka. Wkręty pomoc od Blue-Sky (ręcznie robione, świetnie pomoże w ćwiczeniu ręki).

 

Dla Drugorodnego (a także dla każdego dziecka 1-2 lata) lubi coś wkładać, bawi się podstawką i probówkami brata, łowi rybki na magnetyczną wędkę i intensywnie rozwijamy słownictwo.

GRY

gry k

A jakże! Do nauki kolorów, rozszerzania słownictwa. 1. Gra memory z dźwiękiem Djeco; 2. Moja pierwsza gra. W ogrodzie Haba (wersja z takimi dużymi owocami), 3. Nawlekanka + gra farma, Haba; 4. Gra Ring a Thing, Haba; 5. Tim i jego farma. Moja pierwsza gra, Haba

 

SORTERY i coś do wkładania

sortery

Dużo tego w sumie znalazłam. Na pewno jakiś się u nas i tak pojawi. Sorter z otwieranymi drzwiczkami od Small foot designe sygnowany głodną gąsiennicą Carla (ma otwierane drzwiczki). Dźwig z Ikei. Domek Melissa nad Doug z dzwonkiem do drzwi, inny z Ikei albo od Wonderword. Coś do wkładania: Autobus z wkładanymi ludzikami Indigo Jam, Pierwszy pociąg, Haba. Szpulki Grimm’s do wkładania i nawlekania, jest wersja duża i mała. Ponadto wyskakujące walce od Pilcha, przyjaciele w łódce od Grimm’s oraz ludzki z miseczkami też od Grimm’s. Chodzi o to, że Drugorodny uwielbia bawić się probówkami starszego i w ogóle wkładać i szukam coś w zaprezentowanym stylu (nie do końca sorter tylko coś do wkładania).

UKŁADANKI

układanki k

Układanka jerzyk od Janod, układanka sensoryczna kształty Janod, Bigjigs toys z owocami lub warzywami, dźwiękowe lub inne od Melissy and Doug, Zakręcona wieża Fat Brain Toys, układanki od Czuczu.

Inne

Ta zabawka już była (ale chyba coś muszę pomyśleć dla Drugorodnego, bo straszak nie daje mu się bawić Arką Noego od Dummel i Symfonią od B.Toys). Wszystko co oswaja jedzenie lubimy a poza tym rzeczy do krojenie jak ten arbuz czy tort (np. taki z rossmana albo z biedronki drewniany). Zestaw do krojenia to hit dla dzieci w wieku 2-4 lat.

No i karuzela. Nie wiem czy praktyczna, ale piękna 🙂 Przytulanka jeżyk sensoryczna i śliczna 🙂

b-toys-zabawka-interaktywna-farmahaba-arbuz-do-krojenia

petit-collage-karuzela-ferris-wheel

kids-koncept-przytulanka-jezyk

 

 

A teraz coś dla małego fana straży.strazackie

PLAYMOBIL ® City Action 5364. Samochód komendanta straży pożarnej

Dla fanów straży pożarnej: Gra labirynt Straż pożarna, Haba; Puzzle Londij, Puzzle warstwowe, Moja pierwsza gra Straż pożarna, Haba; Przybijanka (gwoździe i młotek, to chyba każdy chłopiec lubi. Pierworodny uwielbia, choć rzadko się teraz bawi), Wóz do składania albo samochód komendanta od Playmobil ale chyba każdy jeden małemu strażakowi się przyda. A na końcu książka z cudną grafiką.

O tematyce Bożonarodzeniowej

bożonarodzeniowe

Gra Haba, książka, tuba Safari Ltd. z figurkami do szopki, Zestaw zadań od Czuczu, Gra Marbusha Opowieść wigilijna,

 

Dla starszaków

dla starszaka.jpg

To zależy od budżetu prezentowego. Gry: Sen (dla dorosłych także), Super Farmer, Marbushaka Gus, Jenga. Zestaw eksperymentalny małego chemika. A do tego super kule magnetyczne logiczna układanka, którą sama bym się pobawiła i klasyka, o której się zapomina – puzzle (zwykłe albo 3d).

12 miesięcy!

Czas odliczam tygodniami. Tym bardziej nie wiem jak minął rok Drugorodnego. Dlatego mnie tu tyle nie było.

W 12. miesiącu życia dziecko powinno potrafić:

  1. Próbuje samodzielnie chodzić.
  2. Potrafi manipulować w specyficzny sposób, kontrlouje wzrokiem czynności wykonywane przy użyciu narzędzi (kredki, ołówka, pisaka, łyżki, grzebienia).
  3. Pociąga za sznurek, by przyciągnąć przedmiot.
  4. Pokazuje obrazki w książce.
  5. Rozumie polecenia poparte gestem.
  6. Rozumie niektóre nazwy osób, przedmiotów i czynności.
  7. Samodzielnie wypowiada kilka wyrazów (zbudowanych głównie z sylab otwartych).
  8. Sprawdza pole wspólnej uwagi i podąża za wzrokiem lub wskazaniem.
  9. Inicjuje interakcje z wieloma osobami z otoczenia.
  10. 10. Zaczyna wykazywać początki dominacji stronnej – pierwsze sygnały dominacji ręki.

cyt. za: J. Cieszyńska, M. Korendo, Karty diagnozy. 10 etapów rozowoju dziecka od 4. do 36 miesiąca życia, Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 2008.

Drugorodny to od samego początku charakterny typ. Głośno się domaga i walczy o swoje. Teraz tak bardzo chce chodzić, że pchanie wszystkiego co się da jest jego głównym zajęciem. Ale jak już się zatrzyma to najbardziej lubi wyjmować z pudełek różne rzeczy (był niesamowicie skupiony i zaangażowany, gdy złapał pudełko chusteczek higienicznych. Pudełka nie ma, a stos chustek leży na półce), bawić się piłką (rzuca do drugiej osoby, próbuje trafiać do celu), jeździć samochodami wołając: „Tidit!”, kąpać się (wyjście z wanny to płacz), oglądać książki (z dziurkami szczególnie) i próbuje wkładać koła na pałąk, układa wieżę z trzech kubeczków, naśladując brata układa klocki lego, uwielbia owoce do krojenia i rozrywa je rękami, zwierzątka – szczególnie konie i krowy (kiedyś wziął krowę i woła „muuu owa”).

A jeszcze bardzo lubi interesować się tym, co robi brat:) a i drugi nie pozostaje mu dłużny brakiem zainteresowania szczególnie tym, czym się bawią:)

Co takiemu szkrabowi kupić na pierwsze urodziny? Po bracie ma dużo zabawek. Jest dużo rzeczy, które nie zdążyłam kupić Pierworodnemu, a młodszy na pewno by się bawił. Poza tym widzę, jak świetnie sprawdzą się pomoce Montessori u chłopców. Zatem poniżej moja lista prezentów.

  1. Chodzik – pchacz

Najładniejszy, który znalazłam to ten z Bajo. Jestem wierną fanką tej firmy, szkoda, że ich towary są prawie niedostępne w sklepach. Ale zawsze można zadzwonić do ich sklepu w Krakowie, skąd zabawki powędrują do dzieci z całej Polski.

Bez tytułu

i inne jeździki w katalogu http://www.bajo.eu

2. Grimm’s

Taka moda? Nie, po prostu zakochana już od dwóch lat jestem w ich tęczy, która od niedawna jest dostępna w Polsce.

Tęcza

Prędzej czy później pojawi się w naszym domu. Moc możliwości.

Grimm'S Kolorowa 12-Elementowa Tęcza Grimm'Sa 10670 - zdjęcie 9

Siedmioro tęczowych przyjaciół

Świetna pomoc na początek do sortowania kolorami i do innych miliona zabaw.

Siedmioro tęczowych przyjaciół w misach 1+ Grimm's

3. Ćwiczymy wkładanie

Na pewno kupimy jedną pomoc Montessori, tj. pudełko z kulką/ dużym cylindrem (wówczas można dokupić kule i by wrzucał kulki).Jednak są także inne zabawki, które ćwiczą precyzję ruchów, celność, koordynację oraz zaspokoją sferę wrażliwą malucha. Waham się między tymi dwoma. A może uda mi się znaleźć chwilę i samej zrobić.

Skrzynka na kształty - Duży cylinder

Grimm’s przyjaciele w łódce. Wersja czarno-biała (plus balansowanie), Autobus pop- up Original toy, Walce Pilch

Troje przyjaciół na łódce, kolekcja naturalna, 1+, Grimm'sPop Up School Bus , Kid ,Toy , Hobbie , Nice Gift

Sorterty

Figur

Bajo, sorter dla dzieci drewniany

Figur przestrzenne

Ikea – niezawodnie doskonała w przystępnej cenie, KId O, B. Toys (z dźwiękiem), DJEco, drewniane Wooden Toys i inne

KID O Domek sorter z klockami - zdjęcie 1Djeco, sorter dla dzieci drewniany Boita Basic, DjecoMULA Skrzyneczka - puzzle IKEASorter kształtów z efektem dźwiękowym B.Toys

Pierwsze puzzle

Z dźwiękiem Melissa and Doug są różne wersje farma, safari, narzędzia.

Znalezione obrazy dla zapytania melissa and doug puzzle z dzwiekiem Znalezione obrazy dla zapytania melissa and doug puzzle z dzwiekiem

 

Coś grającego – nie mogło zabraknąć jakiejś grajszafy. Jeśli już coś kupować, to takie, żeby było przyjemne dla ucha i ciekawe dla dziecka. Nie ukrywam Drugorodny to dziecko Montessori, ale muzyczki to on lubi:)

Farma B.Toys

Czerwona farma interaktywna dla dzieci, BX1222-B.Toys, zabawki eduacyjne

4. Klocki

Klocki interaktywne/sensoryczne od Plan Toys

Znalezione obrazy dla zapytania plan toys klocki sensoryczne

5. Bączek (niestety dwa się popsuły i nie ma). Klasyczny, ale są i takie nowoczesne.

B.Toys – ślimak, Janod

b-toys-slimak-z-kulkamiZnalezione obrazy dla zapytania bączek janod

 

6. Piłki, kulodromy (tylko takie z dużymi piłkami) i inne np. kule lustrzane

Pinolino (ten z aż siedmioma kulami ), Eichrom,

EICHHORN Kulodrom Domek

7. Książki, książki, książki  – nigdy ich za dużo, a zawsze za mało:)

U mnie nieustannie trwa kampania: zamiast słodyczy – książka, zamiast zabawki – książka, bez okazji – książka:) Ikea ma teraz ciekawe nowości (A kuku), a poza tym „Księga dźwięków” nam sie rozleciała i jej nie możemy reanimować, Zakamarki mają książki ciekawe (A dlaczego?), podobnie Mamania (Co tam jest Hectora Dextera) i wiele wiele innych, np. E. Carla Bardzo głodna gąsiennica,

8. Muzyczne: bębenek (na którym umie już grać), deszczownica, cymbałki, szejkery i inne (kid concept, hape)

Kids Concept, Bębenek Mini Grey

 

9. Pojazd  Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć pojazdów. W końcu każdy chłopiec musi mieć swoje auto, nawet ten mały. Ciężarówkę z Bajo, która jest niezniszczalna mamy, traktorów od groma, ale np. nie ma betoniarki, autobusu czy zwykłej ciężarówki dla Drugorodnego, takiej tylko jego.
Ten od Indigo Jamm, gdzie można wkładać ludziki, ale inne też są fajne.Ale może być i zwykłe autko.

Indigo Jamm, Green Toys, Grimms, Janod,

 

INDIGO JAMM, Drewniany autobus BenjegoZnalezione obrazy dla zapytania indigo jamm autobusZnalezione obrazy dla zapytania autobus greentoysgrimms-samochod-z-klockamiZnalezione obrazy dla zapytania laweta janodIndigo Jamm, Drewniana wywrotka Tobiego

A może by tak kupić małemu traktor? Zabiera często bratu i jeździ po domu. Ten od B.Toys spodobałby się chłopakom.:) Byłby łatwy do prowadzenia i jego.Btoys, TRAKTOR Z PRZYCZEPKĄ

10. Zwierzątka

Drugorodny uwielbia konie, ale każde inne się przyda by ćwiczyć wyrażenia dźwiękonaśladowcze. Te od Schleich, Colletty są bardzo realistyczne i będą na długo, ale są też z Goki drewniane i przeurocze 🙂 dla małych rączek jak znalazł.

Drewniane Zwierzęta wiejskie, 12 części

 

Dziesięć kroków rozwoju i dziesięć propozycji. Są różni faworyci, ale dla rocznika najważniejszy jest ruch – bo już próbuje stawiać pierwsze kroki i motoryka mała – ćwiczenie precyzji. A po drodze trzeba mocno stymulować i wspierać rozwój mowy.

PS. Propozycji tyle, że dziesięcioro dzieci można obdarzyć 🙂 i prezentów na wszystkie uroczystości:)

 

 

 

Opowieści o chłopcu, który chciał zostać delfinem, czaplą, wyżłem i… stonogą

Mam problem z książkami Przemysława Wechterowicza. Ja je bardzo lubię, ale moje dziecko nie. Każdą nowość wkładam od razu do koszyka, ale moje dziecko nie pała do niej entuzjazmem. Oczywiście wysłucha, ale jest to tylko jednorazowa lektura.

Dlatego „Opowieści o chłopcu, który chciał zostać delfinem, czaplą, wyżłem i… stonogą” nie przeczytałam dziecku. Jest to publikacji pisarza z 2010 roku. Kupiłam egzemplarz, choć wcale go bym nie kupowała, bo tytuł wydawał mi się dziwny, ale skusiły mnie ilustracje autorstwa Roberta Romanowicza i cena ok. 7 złotych. Nazwisko tego artysty przyciąga mnie do książki od razu.

DSC_0414

Niewielka, bo 32-stronicowa książka w miękkiej oprawie może niezauważona przemknąć na sklepowej półce. Wielkim atutem książki jest to, że tekst nie jest drukowany standardowym krojem pisma, ale jest (zaryzykuję, niech mnie autor poprawi) starannie wykaligrafowany. Pozwala to dziecku oswoić się z literami pisanymi. Opowiada historię chłopca w wieku szkolnym, bądź przedszkolnym. Chłopiec spotyka cztery ciotki na zabawie z okazji Dnia Dziecka. Już na początku zaskoczyło mnie stwierdzenie, które wypowiedział chłopiec

„A ponadto – pod żadnym pozorem nie można sprawiać wrażenia, że jest się dzieckiem”.

Jak to?

Ale dalej jest jeszcze ciekawiej. Opis ciotek, to kwintesencja ciotkowości:

„Ciocie mają cztery pary rąk i nóg, cztery głowy z czterema kapeluszami i dwadzieścia cztery srebrne zęby.

Ciocie wszystkich pozdrawiają i wszystkich znają. Ciocie wszystko wiedzą i o wszystkim słyszały. Ciocie wszędzie były i wszystko widziały.”

DSC_0417

Ciotki pytają chłopców kim chcieliby zostać w przyszłości. Jeden mówi, że strażakiem, drugi – listonoszem, trzeci – policjantem, czwarty – żołnierzem. Ciotki kwitują:

„Piękne marzenia […]. Wasi rodzice na pewno dopilnują, żeby się wam spełniły.”

Tak to jest, poprawnie, grzecznie i jak należy. Przychodzi kolej na naszego bohatera, który ku zdumieniu ciotek odpowiada, że „chciałby zostać kilkoma zwierzętami naraz”. Gdy pierwszy szok minął, ciotki próbują go przekonać, że może kimś innym. Ostatecznie ciekawość zwycięża i postanawiają wysłuchać chłopca kimże on chce być. Tu następuje dialog między ciotkami, a poszczególnymi wcieleniami chłopca. W końcu stwierdzają, że nic tu po nich i idą. Wieczorem chłopiec opowiada mamie jak było na zabawie. Mają przy tym razem dużo śmiechu.

Przyznam się, że byłam ciotką. Po przeczytaniu pomyślałam, że cóż ten pan Wechterowicz wymyślił. Absurd goni absurd, a już dialogi między ciotkami a chłopcem, to jakieś farmazony. Ale przecież, no trzeba było się ruszyć na wycieczkę, że kilkanaście lat temu ja chciałam być husarzem, panterą, delfinem i jaskółką. Przecież nie tak dawno ja sama byłam tym chłopcem, co biegał u wujka za stodołą i udawał, że ma supermoce. Kiedyś koleżanka narzekała, że już ma trochę dość niezwykłych historii syna i jego wyobraźni. I, że nie może się doczekać, kiedy minie mu ten etap. Niech nie mija, bo wyobraźnia może prowadzić do wielkich rzeczy. Powinniśmy, tak, jak matka chłopca podjąć zabawę z dzieckiem, a jeśli nie umiemy to słuchać, słuchać i słuchać. Niech opowiadają, bo to są najpiękniejsze baśnie i niezwykła szansa do pogłębiania więzi z dzieckiem.

W książce odkryta jest też pewna smutna prawda naszych czasów. Dziś dorośli nie pozwalają być dzieciom dziećmi. I stąd to stwierdzenie chłopca, które na początku mnie bardzo zdziwiło. Dodatkowo usytuowanie akcji w czasie zabawy z okazji Dnia Dziecka pogłębia smutek płynący z powszechnie znanej sytuacji wciągania dzieci w wyścig szczurów jeszcze w kołysce.

Gdzieś przeczytałam, że Przemysław Wechterowicz pisze książki dla dzieci i dorosłych. A ja myślę, że dla dorosłych. Szczególnie tą „Opowieść…” powinni czytać rodzice, nauczyciele i ciotki, by obudzić dawno uśpioną fantazję.

Choć moje dziecko jeszcze za duże na lekturę, to na pewno ja, zasypiając dziś, będę zastanawiała się co bym robiła gdybym była jaskółką, delfinem, panterą i husarzem.

 

Przemysław Wechterowicz, Opowieść o chłopcu, który chciał zostać delfinem, czaplą, wyżłem i… stonogą, ilustracje i projekt graficzny Roman Romanowicz, Wyd. G+J, Warszawa 2010, ss. 32.

* * *

Dzisiaj śpiewałam jutrznię z ptakami. Lubię lato tylko dlatego, że nad ranem mogę posłuchać ich rozmowy. Przypominam sobie wakacje u babci. Kiedy, jeszcze w pidżamie, schodziłam po betonowych schodach na dół, gdzie babcia szykowała mleko by oddać je do mleczarni. Odlewała mi wtedy w emaliowanym kubku z nadrukiem jarzębiny jeszcze ciepły napój. Pamiętam, jak schodziłam po tych schodach i poranne, rześkie powietrze muskało moje policzki, ostro wierciło w nozdrzach. Słońce przebijało się zza stodoły i drzew i oślepiało jeszcze zaspane oczy. Pamiętam, jak obudził mnie brzęk baniek i szczebiotanie porannych ptaków. Pies szczekał. W całej wsi słychać było te dzwony. Gospodynie nawoływały się nimi. Trzeba oddać mleko do mleczarni. Pamiętam, jak wstawałam z babcią, by jej pomóc –jaśniało. A czasem w tych bańkach dawali masło albo ser. Już nie pamiętam dokładnie.

Pamiętam, jak obudziłam się wcześnie rano, będąc na wakacjach u babci. Ptaki latały oszalałe, jak schodziłam po schodach do suteryny. Słońce już dawno na niebie. Powietrze orzeźwiało twarz i wwiercało się już nie tak chłodnym oddechem do wnętrza przez nos. Pewnie już szósta i mleko oddane.

I gdy doczekam nad biurkiem rana – śpiewam z ptakami jutrznię. Ich głos przypomina mi tamten poranek.

 

Z tych poranków zlepionych zostało tylko przypomnienie. I Twoja twarz ulotna…

P1030528

 

czerwiec-sierpień 2016

Misiowe historie

U nas deszczowo, słońce tylko wystawia spod chmurzastej pościeli palec i zaraz go chowa. Śpi dalej. Trzeba się cieplej ubrać. Wieczory już nie takie letnie. W nocy trzeba się do kogoś przytulić, bo chłodno niekiedy. Wtulić zmarznięty nos w ciepłe futerko i zawinąć się szczelniej w kołdrę. Można spać dalej.

Miś. Brązowy, bury, biały, z piwnymi oczami, duży, mały, z klapniętym uszkiem… Ile dzieci, tyle misiów. Bo któż nie miał misia? A jeśli nie w dzieciństwie, to później został zapewne obdarowany białym misiem, który stał się dowodem miłości trwałej lub ulotnej, młodzieńczej, studenckiej. Postać misia towarzyszy nam od niepamiętnych czasów. Ja przypominam sobie takiego ogromnego miśka, koloru malinowego, w którego można było się wtulić, oprzeć o niego, czytać z nim książkę, bawić się. Z czasem tata używał go jako poduszki i misiek zamiast się z nami bawić był na służbie u taty. Dzielnie strzegł popołudniowej drzemki. Gdzieś pewnie leży na strychu, zakurzony, z dziurą albo i nie. Ten jeden wyrył się w pamięci i jako pierwszy zawsze się przypomina. Ale były inne… taki z lat 70, albo późniejszy, może otrzymany od kuzynów albo pamiętający mamine dzieciństwo. Brunatny, nieco wytarty. Potem był biały od narzeczonego. Choć moim ulubionym pluszakiem był lew, któremu siostra oderwała głowę i do tej pory, mimo obietnic, mama jej nie przyszyła. Leży ten lew owinięty w worek foliowy i czeka. Misie akurat nie utulały nas do snu, ale towarzyszyły w zabawie.

Szukając książek dla dziecka nie sposób nie natknąć się na misia. Są wszechobecne w bajkach. A ostatnio zalewały nas książki z misiami z całego świata. Poniżej przedstawiam tylko mały wyimek literatury dziecięcej, w której bohaterem jest miś. Przed Państwem misie zwane niekiedy niedźwiedziami. Wszystkie zaprezentowane książki można kupić. W planach mam również post o tych niedostępnych, a wartych poznania. Nieustannie uzupełniam swoją misiową listę, więc jeśli znacie jakieś inne książki, w których bohaterami jest miś, to napiszcie koniecznie w komentarzu. Może kiedyś popełnię jakieś krótkie studium o misiu.

 

  1. Czesław Janczarski, Miś Uszatek, il. Zbigniew Rychlicki, Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Kto nie zna tego misia? Niech nawet wstydzi się głośno mówić. Klasyka – nic dodać nic ująć. Wydanie poszerzone, jak czytamy w informacji wydawnictwa wzbogacone o kolejne utwory zbiór o znanym i lubianym misiu z klapniętym uszkiem! Bajki zostały zaczerpnięte z tomów: „Przygody i wędrówki Misia Uszatka”, „Nowi przyjaciele Misia Uszatka”, „Gromadka Misia Uszatka” oraz „Bajki Misia Uszatka”. Osobiście bardziej podoba mi się wydanie z niebieską/ morską okładką, ale jest już niedostępne. Gratką byłoby wydanie ze zdjęciami z filmu. Niestety wstyd się przyznać, ale nie mamy żadnego wydania Misia Uszatka, więc muszę szybko nadrobić.

1

http://nk.com.pl/mis-uszatek/1344/ksiazka.html#.V4_NIPmLTIU

 

  1. Bronisława Ostrowska, Bohaterski miś, czyli przygody pluszowego niedźwiadka na wojnie, [Reprint z 1919 r.],Wyd. Voluminum 2013.

Każdy powinien poznać tego misia, bohaterskiego misia. Książka dla starszych dzieci, która może stać się wspaniałą przygodą w odkrywaniu historii Polski.

Jednak jest to także książka dla dorosłych. Jak czytamy w opisie: „Z przyjemnością przeczytają ją także starsi czytelnicy. Jest to piękna, bardzo patriotyczna narracja pluszaka urodzonego we Lwowie w 1910 roku, w pięćsetną rocznicę Grunwaldu. Od narodzin misia w szwalni, po koniec pierwszej wojny światowej miś rzucony jest w burzliwy wir historii, jest świadkiem wielu wydarzeń, które szczegółowo relacjonuje. Przeżywa chwile grozy, ale i ogromnej nadziei, gdy trafia do obozu Legionów Polskich, do gabinetu samego marszałka Piłsudskiego. Jego opowieść ma głęboko narodowy wydźwięk, warto ją przeczytać i przypomnieć sobie wartości, które zanikają w naszym kosmopolitycznym świecie. Dodatkowego uroku dodaje publikacji oryginalny język pierwszej połowy XX wieku i piękne ryciny autorstwa Kamila Mackiewicza. Bronisława Ostrowska znana jest przede wszystkim jako poetka i może dlatego, dzięki swojej niezwykłej wrażliwości i prywatnemu zaangażowaniu w bieżącą sytuację polityczną Polski, spod jej pióra mogła wyjść ta przepełniona duchem patriotyzmu książeczka dla dzieci. Tylko poeta może w tak subtelny sposób, prostym językiem przekazać ogromny ładunek pozytywnych, propolskich uczuć. W czasie, gdy książka powstawała cieszyliśmy się z niedawno odzyskanej niepodległosci. Obecnie zapominamy i nie doceniamy tego, jakim ważnym faktem jest posiadanie własnej ojczyzny. W dobie globalnej wioski i galopującego konsumpcjonizmu Bohaterski miś może stać się podręcznikiem patriotyzmu dla młodych Polaków.”

Przepiękne wydanie, które ozdobi nie jedną biblioteczkę. Będzie wspaniałym prezentem, który miłośnik literatury i pięknej książki doceni. Reprint posiada tłoczoną i złoconą oprawę, dopasowaną kolorystycznie kapitałkę oraz ozdobną wstążeczkę. Drukowany jest na szlachetnym objętościowym papierze. Całość jest składana ręcznie z najwyższą dbałością o szczegóły.

Książkę wydało również wydawnictwo Zysk i S-ka.

2

http://www.volumina.pl/bohaterski-mis-czyli-przygody-pluszowego-niedzwiadka-na-wojnie-duplikat-1.html

 

  1. Bohdan Królikowski, Ten dzielny miś, Wydawnictwo Marek Łoś, Lublin 1995.

A parędziesiąt lat później niejaki pan Bohdan Królikowski, człowiek niezwykłej atencji, ostatni krwisty ułan (nie rekonstruktor) popełnił książkę o misiu, która jest kontynuacją przygód bohaterskiego misia.

Szczęśliwie posiadam w swojej bibliotece tę książkę, kupioną jeszcze w czasach studenckich z ciekawości. Wydanie z 1995 roku dostępne jedynie na allegro lub w antykwariatach.

Informacje wydawnictwa: Opowieść dla czytelników w wieku od lat dziesięciu do stu. Przepojona szczerym patriotyzmem i wielkim szacunkiem dla wojskowego wysiłku Polaków, przedstawia wojenne przygody pluszowego niedźwiadka, który stał się szczęśliwą maskotką polskich żołnierzy walczących na różnych frontach II wojny światowej. Misia tego znały polskie dzieci jeszcze przed wojną. Stało się tak dzięki Bronisławie Ostrowskiej, która w wydanej w 1920 roku książce pt. „Bohaterski Miś” opowiedziała przygody naszego bohatera, mające miejsce podczas I wojny światowej. Bohdan Królikowski, znawca i miłośnik polskiej kawalerii, beletrysta i autor wielu książek historycznych, opowiada młodemu czytelnikowi historie nie zmyślone, a mimo to tak niezwykłe i dziwnie powikłane, jak i losy Polaków w czasie wojny. Perypetie Misia, poprzez które ukazane są przygody żołnierzy polskich, cechuje nowoczesna narracja i dynamizm obrazów batalistycznych. Ilustracjami opatrzył książkę Szymon Kobyliński.

Dobra wiadomość jest taka, że nie będziecie musieli kupować książki używanej, bo niebawem nakładem lubelskiego wydawnictwa Werset ukarze się wznowienie z nową, stylizowaną na komiks okładką.

3

http://werset.pl/ten-dzielny-mis-bohdan-krolikowski—krolikowski-dzielny-mis-178.html

 

  1. Franciszka Arnsztajnowa, Bajka o niedźwiedziach, niedźwiedziątku i o złotowłosym dziewczątku, il. Zbigniew Lengren, Wydawnictwo Festina Lante 2013.

Zostajemy na lubelskim podwórku. Bardzo stara opowieść, znana i powielana wielokrotnie w książkach, animacjach i filmach. Autorką jest lubelska poetka Franciszka Arsztajnowa. Urocza historia.

4

http://iczytam.pl/prod161,56

 

  1. Tomi Ungerer, Autobiografia pluszowego misia, tłum. Michał Rusinek, Wydawnictwo Format 2011.

Kolejny miś z historią w tle i plecakiem doświadczeń. Tym razem II wojna światowa widziana oczami misia, którego właścicielem jest żydowski chłopiec mieszkający w niemieckim miasteczku.

Warto przynajmniej zapoznać się z nią.

Informacje wydawnictwa: Otto to pluszowy miś, który opowiada nam wzruszającą historię swojego życia – pełnego zabawnych, ale i tragicznych zdarzeń. Otto należy do Dawida, żydowskiego chłopca mieszkającego w niemieckim miasteczku. Pewnego dnia Dawid i jego najlepszy przyjaciel Oskar postanawiają dać niedźwiadkowi lekcję pisania, która jednak szybko kończy się katastrofą… Otto wylewa na siebie cały atrament i już do końca swojego misiowego życia pozostaje naznaczony dużą niebieską plamą! Podczas jednej ze szczęśliwych zabaw chłopców z misiem, idyllę brutalnie przerywają zmiany polityczne. Otto rozpoczyna podróż w nieznane, przechodząc z rąk do rąk, zanim po wielu latach znów trafi w kochające ramiona.

W tej niezwykłej opowieści o pluszowym niedźwiadku, której osnową jest II wojna światowa i Holokaust, Tomi Ungerer znów wraca do najistotniejszych dla niego tematów: różnic, jakie dzielą ludzi, wojny, przemocy społecznej. W historii misia bardzo ważne są także kwestie tolerancji, przyjaźni, a także ocalającej mocy pamięci.

5

http://www.wydawnictwoformat.pl/page.php?p=156

 

  1. Roman Wilkanowicz, Bury Miś, il. Aleksandra Michalska-Szwagierczak na podstawie oryginalnych ilustracji Ludwika Moe, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2013.

Informacje wydawnictwa: Trudno zawojować świat, kiedy jest się małym misiem. W wielkim borze żyli Niedźwiedź, Niedźwiedziowa i ich synek, mały Miś. Jak każdy maluch marzył, by być sławnym, bogatym i szczęśliwym. Wyruszył na wyprawę, by zmienić swoje życie. Jego bujna wyobraźnia nie zawsze mu sprzyjała. A co przeżył i co widział na dworze hiszpańskiego Granda, o tym dowiecie się z tej ślicznej książeczki.

6

 

 

Książka dla żądnych przygód małych niedźwiedzi.

http://www.sklep.zysk.com.pl/bury-mis.html

 

  1. Janosch, Panama, Wydawnictwo Znak, Kraków

Kolejny klasyk, tym razem o nieco lżejszej tematyce.

Miś i Tygrys? To duet idealny. Każde dziecko z czasem pokocha misia i tygrysa, a jak są w jednej książce razem, to, to jest wspaniała zabawa.

Książka jest pierwszym tomem z cyklu przygód Misia i Tygryska całościowego autorstwa Janoscha. Pana znamy tylko z jednej książki, nie tak dawno zaczytywaliśmy się w „Auto Ferdynadnd” i bawiła nas wspaniale wierszem i dowcipem.

Książka jest już w naszym koszyku.

7

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,5184,Panama

 

  1. Jon Klassen, Gdzie jest moja czapeczka?, tłum. Katarzyna Domańska, wyd. 2, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.

Ile razy ta książka wędrowała do naszego koszyka, to nie policzę. Jakoś nam z nią nie po drodze. Do tej pory było wiele innych, które uplasowały się wyżej na liście. Jednak nie poddaje się i wkładam ją znowu do koszyka. Może tym razem uda się ją kupić.

Historia jest banalna : Niedźwiedź zgubił swoją czapeczkę. Cierpliwie i uprzejmie pyta o nią każde napotkane zwierzę. Czy to możliwe, by nikt jej nie widział? Zakończenie będzie zaskakujące.

Opinie krążą o niej różne i reakcje dzieci są różne. Spotkałam się z informacją, że dla niektórych dzieci to ilustrowany thriller. Zaryzykujemy, najwyżej wyląduje tam, gdzie promienie słońca nie dochodzą.

8

http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-gdzie_jest_moja_czapeczka.html

 

  1. Michael Rosen, Idziemy na niedźwiedzia, il. Helen Oxenbury, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.

Książka reklamowana jako przebój angielskiej literatury dla dzieci.

Czwórka dzieci, tata i pies wyruszają na wyprawę w poszukiwaniu niedźwiedzia. Po drodze muszą pokonać wiele przeszkód: wysoką trawę, rzekę, błoto, las, śnieżycę… A gdy już spotkają niedźwiedzia? Przekonają się, że w przeciwnym kierunku da się je pokonać o wiele szybciej!

Dużo wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Ilustracje wspaniałe, bardzo przypadły mi do gustu. Jednak… u nas „Idziemy na niedźwiedzia” wzbudzała mieszane uczucia. Najpierw była ciekawość, potem strach jak miś gonił dzieci, a na końcu moje dziecko popłakało się jak miś odchodził. Później był znowu jej ciekaw, a potem się znów bał. Także stanęło na strachu i książka wylądowała w najciemniejszym koncie biblioteczki, gdzie nikt nie zagląda. I tak zostanie, bo ja nawet się boję tej historii o goniącym dzieci niedźwiedziu. Choć ma pozytywne zakończenie, to wcale nie jest tak sympatyczna.

9

http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-idziemy_na_niedzwiedzia.html

 

  1. Przemysław Wechterowicz, Proszę mnie przytulić, il. Emilia Dziubak, Wydawnictwo Ezop 2013.

Pora na jakiegoś dobrego misia. Ten duetu Wechterowicz – Dziubak jest bardzo przytulny. A misiów jest dwóch, bo mały Miś i tata Miś.

Jak czytamy w informacji wydawnictwa: Pewnego dnia Tata Niedźwiedź zdradził w sekrecie Niedźwiadkowi, że wystarczy się mocno do kogoś przytulić, a świat stanie się piękniejszy. I tak zaczęła się niezwykła przygoda ojca i syna. Wędrują razem przez las i przytulają każdego, kogo spotkają na swojej drodze – malutką Gąsienicę, wielką Anakondę, a nawet Myśliwego ze strzelbą w dłoni…

Pełna humoru a zarazem wzruszająca opowieść o tym, że jeden mały, ale płynący z głębi serca gest, może zmienić bardzo wiele w życiu każdego z nas. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami.

Przepiękny prezent, nie tylko dla dziecka.

Mamy i lubimy. Więcej o niej niebawem.

10

http://ezop.com.pl/produkty-dla-dzieci,produkt,prosze-mnie-przytulic

 

  1. Benjamin Chaud (tekst i ilustracje) Misiowa piosenka, Wydawnictwo Dwie Siostry

Kolejne misiowa książka, z którą do tej pory jest nam nie po drodze. Ale na smętne, jesienne wieczory na pewno ją kupimy. Historia o zagubionym misiu i jego poszukiwaczu tacie niedźwiedziu. Książka obrazkowa z fabułą.

11

http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/prod-misiowa_piosenka.html

 

  1. Jujja Wieslander, Tomas Wieslander, Kajtek i Miś, ilustracje: Olof Landström

Last but not least. Brakuje mi w literaturze książek, gdzie bohaterami byliby mali chłopcy. Tak, jak w przypadku Kicia Koci, Zuzi czy wielu innych historii, gdzie bohaterkami są dziewczynki objaśniające świat. Nie ma chłopców, ze świecą szukać. Dla czytelników, takich jak moje dziecko, które wymaga już większej ilości tekstu bardzo trudno znaleźć książki z chłopięcymi bohaterami, z którymi mógłby się utożsamiać. Jeszcze trudniej zainteresować go, książką, w której główną bohaterką jest dziewczyna czy kotka. No chyba, że opowiada o traktorach, samochodach, koparkach i innych maszynach. Reszta jest jedynie akceptowana na czas przeczytania i odłożenia na półkę.

Dlatego, gdy znalazłam książkę o Kajtku i jego misiu, od razu wylądowała na naszej liście. To urocze opowiadania, a jest ich piętnaście o chłopcu, który każdego dnia przed zaśnięciem opowiada swojemu misiowi, co robił w ciągu dnia. Oczywiście drugoplanową bohaterką jest Tosia, przyjaciółka chłopca. Jestem jej bardzo ciekawa. Zresztą książki Zakamarków trafiają do nas w stu procentach.

12

http://www.zakamarki.pl/index.php/kajtek-i-mis.html

 

W naszym koszyku „Kajtek i Miś”, „Miś Uszatek” i „Misiowa piosenka” już są. Mam nadzieje, że znajdziecie wśród tych propozycji historię, która stanie się Waszą ulubioną.

Więcej misiowych bohaterów niebawem.

 

 

Niekończąca się historia*

Rozdział 1: Wyjazd na wieś

 

Czerwiec. Wzszedł i kwitnie w najlepsze. Że bzy kwitły – zapomniałam. Jaśmin mocno pachnie. Dziewczyny z czerwonymi policzkami nagrzanymi od słońca mdleją od jego zapachu. Robimy kolczyki z czereśni. Piwonii coraz mniej. Zwykle o tej porze dzieci pierwszokomunijne chodziły po ogródkach sąsiadek i zbierały płatki na Boże Ciało. Ale to było dwadzieścia lat temu… A teraz słońca coraz więcej. Palimy się od nagrzanego asfaltu. Uciekamy do klimatyzowanych galerii, autobusów, samochodów. Szczęśliwcy, posiadający rodzinę na wsiach Polski, działkowicze mogą, choć na kilka dni, wyjechać za miasto. Uciec od skwaru i nagrzanych blokowisk. Chłoniemy tam to słońce, ten błogi cień drzew, błękitne niebo, soczystą trawę i kwiaty – mnóstwo kwiatów – każdą komórką. Zapach rzeki, piasku, skoszonej trawy, nocy. Już pachnie tak ciepło, letnio… wiruje ten smak w nozdrzach. Siadacie na tarasie z książką, jeszcze w ciepłych bluzach i przykryci kocami… Ale to już, czyha lato za rogiem domu, w ogrodzie, w koronach drzew, a nawet w blokowisku, gdy wychodzisz bosymi stopami na ciepłe płytki balkonu i próbujesz wypatrywać gwiazdy. A one świecą jakby jaśniej, nawołują, „pachną przygodą”.

Piątek. Pakuj walizkę, uciekajcie z Małym karmić krowy i gonić kury po podwórku. Pić jeszcze ciepłe mleko od krowy, szukać jajek, które znosi niesforna kura w stodole… Wychodzimy!

TABLICA

Zabierzemy ze sobą:

 

Żona

Eleanor Catton, Wszystko, co lśni, przeł. M. Świerkocki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

The Luminaries – tak brzmi oryginalny tytuł książki nowozelandziej laureatki Nagrody Bookera. Choć polski tytuł jest jak najbardziej trafiony, to brakuje mi tej magii angielskiego. Książka wydana w 2014 i od tego roku stoi na mojej półce. Niezwykle wciągająca, żal było odrywać się od niej. Niestety nie dane było mi ją dokończyć. Mój tato przeczytał ją już drugi raz, tak go pochłonęła. Wspaniała! To historia szkota Waltera Moddy’ego, który przybywa do Nowej Zelandii podczas gorączki złota i przerywa bardzo tajemnicze spotkanie.

Wieczorem pewnie uda mi się trochę poczytać…

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2947/Wszystko-co-lsni—Eleanor-Catton

 

Mąż

Jacek Komuda, Hubal, Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2016.

Epicka opowieść o Henryku Hubalu-Dobrzańskim. Kto nie pamięta filmu Bohdana Poręby z Ryszardem Filipskim w roli legendarnego i niezłomnego majora? Może posypią się na mnie gromy, ale dla mnie Komuda to współczesny Sienkiewicz. Porywa fabułą i jednocześnie zadbał o jej autentyczność, między innymi poprzez oparcie powieści na faktach, dokumentach, pamiętnikach i opracowaniach. Ponadto przeszedł cały szlak bojowy Majora. Taką pracę czytelnicy powinni docenić.

http://fabrykaslow.com.pl/autorzy/jacek-komuda/hubal-jacek-komuda/

 

Dziecko

Pierwsza encyklopedia. Na wsi, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2016.

Wydawnictwo Wilga wydało już sześć pozycji z serii „Pierwsza encyklopedia”: Mój dzień, Zwierzęta, Pojazdy, Ciało człowieka, Konie i kucyki, Dinozaury. Ach, oczywiście Piłka nożna, jakże mogłam zapomnieć o tej części! Są to książki, co prawda dla starszych dzieci, ale u nas wspaniale sprawdzają się do oglądania i omawiania. My mamy „Pojazdy”. Takiego przeglądu pojazdów nigdzie nie znalazłam. A reszta treści na pewno zainteresuje dziecko później. „Pojazdy”, obok „Mojego pierwszego słownika” Ole Könnecke są najczęściej czytaną książką w ostatnim czasie. Myślę, że rolnictwo zainteresuje każdego malucha.

http://www.nieprzeczytane.pl/Encyklopedia-dla-dzieci-Na-wsi,product944215.html

 

Julia Rothman (tekst i ilustracje), Anatomia farmy, tłum. Barbara Burger, Wydawnictwo Entliczek, Warszawa 2014.

Książka, którą każdy, kto wychował się na wsi będzie zauroczony. Rzekłabym jest to mały podręcznik dla przyszłego rolnika, weterynarza, biologa. Kto z dziada pradziada dziedziczył hektary albo sam poczuł zew ziemi, będzie nią zachwycony. To także książka dla mieszczuchów, którzy nie wychylają nosa na sielską wieś. Znajdziecie w niej np. budowę dojarki. Książkę polecam dla starszych dzieci.

http://entliczek.eu/

 

Przemysław Wechterowicz (tekst), Emilia Dziubak (ilustracje), Być jak Tygrys, Wyd. Ezop, 2016

Jak trudno być tygrysem, wie każdy prawdziwy tygrys. Ale spójrzcie na tygrysa Przemysława Wechterowicza i Emilii Dziubak, czyż on nie jest uroczy? Jestem wielką miłośniczką kresek i kropek tego duetu.

http://ezop.com.pl/produkty-dla-dzieci,produkt,byc-jak-tygrys

 

Opowiedz mi… na ziemi, pod ziemią, pod wodą, w powietrzu, wyd. Wilga, Warszawa 2016

Ale to już było, powiecie. Mamy książki Mizielińskich. Jednak książki wydane prze Wilgę są małego formatu, bardzo poręczne kartonówki, które idealne będą na podróż lub na wakacje. Oczywiście nie znajdziecie w nich tak bogatej treści, jak w „Pod ziemią/ Pod wodą”, ale dla małego dziecka informacji jest w sam raz.

http://sklep.gwfoksal.pl/wilgasearch

 

 

Zofia Stanecka, Wielka Księga Basi i Franka, il. Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2014.

Odkąd wypożyczyliśmy książkę z biblioteki jest nieustannie czytana. Mój niespełna 2 letni syn dzięki niej poszerzył swoje słownictwo o słowo „kakao” oraz kilka innych. Nie było innego wyjścia, trafiła do koszyka. Ale Tata, który zwykle krzyczy, że za dużo książek kupuję i po co kolejne, ubiegł mnie i kupił ją dziecku! On! Zrobiłam wielkie oczy ze zdumienia. Także Basia i Franek są już z nami na stałe. Szkoda tylko, że poszczególne części są dostępne jedynie w księgarni wydawnictwa. Lepiej, gdyby były to odrębne książeczki, niż jedna, ponieważ są to odrębne, powiązane jedynie bohaterami opowieści. W kartonówkach dialogi są wyszczególnione innym kolorem i większym krojem pisma, co bardzo mi się podoba. Szkoda, że nie powielono tego w zbiorówce. Jednak Wielka Księga jest idealna na podróż. Polecam już roczniakom.

https://sklep.egmont.pl/ksiazki/bohaterowie/p,wielka-ksiega-basi-i-franka,10687.html

 

Anita Głowińska, Kicia Kocia na traktorze, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2015.

Kto ma dzieci w wieku przedszkolnym, temu Kicia Koci nie trzeba przedstawiać. Kicia odkrywa świat, wspaniale oswaja dzieci z różnymi sytuacjami i objaśnia dzieciom rzeczywistość. Niestety na przygody np. Maksa w serii „Mądra Mysz”, które przeznaczone są dla chłopców jesteśmy za mali. Może spróbujemy z Kicią. Niewiele takich książek jest dla chłopców. Jeśli już są, to tak, jak w przypadku Basi i Franka – jest brat i jego starsza siostra. Może nie ma zapotrzebowania? Ale z braku laku lepszy kit. Spróbujemy.

https://mediarodzina.pl/prod/1189/Kicia-Kocia-na-traktorze

 

 

 

 

 

 

 

 

*Pewnie zastanawiacie się cóż to za niekończąca się historia. Ano taka, że odkąd pamiętam, tworzyłam sobie w zeszytach i notatnikach listy książek, zapisywałam co ciekawsze tytuły, które chciałabym przeczytać. Dzisiaj, przeglądając je, wykreśliłabym parę. Niektóre zamazała mocno, żebym nie można było rozczytać. Ta historia jednak trwa do dziś i jest już nawykiem. Moje kalendarze wypełnione są kolejnymi książkami, nawet zaznaczam daty premier niektórych z nich. A gdy zostałam mamą, to lista poszerzyła się o tytuły dla dziecka, nawet te, po które sięgnie za kilka lat. Niestety nie mam worka pieniędzy, który byłby bez dna i nie kupię prawdopodobnie wszystkich tych książek. Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi listami, układając je w różnych kluczach: okazyjnie, tematycznie, na prezent, na wycieczkę itd. Może staną się dla Was podpowiedzią, inspiracją, a może znajdziecie wśród tytułów, książkę, którą od dawna szukacie, a nie wiedzieliście, że taka została wydana. Gdyby ktoś miał daną książkę, proszę o recenzję w komentarzu. W miarę nabywania tytułów, umieszczę linki do recenzji. Wówczas będziecie mogli podejrzeć zawartość. Oczywiście przy każdej książce jest link do strony wydawnictwa.

 

Żałuję

Żałuję każdego dnia bez Ciebie*

Biegnący stale,
Stworzony by wyznaczać cel.
Twarzą przy ziemi szukałem najdziwniejszych miejsc.
Myłem ją wodą
Cenniejszą od największych prawd.

Szedłem po śladach, nie czując, że prawdy te znam.
Cieszyłem się niczym
I pchałem na oślep swój czas.
Za każdym razem liczyłem, że stanie się cud.

Żałuje każdego dnia,
W którym żyłem bez ciebie.
Podróżowałem księżyce i słońca bez ciebie
Żałuje każdego dnia,
W którym żyłem bez ciebie
Sam.

Leżysz tu naga i nie wiem czy dotykać cię.
Nic nie chce wracać
I nieodwracalny wód bieg.
Chciałbym się napić rękoma ostatni już raz.

Żałuje każdego dnia,
W którym żyłem bez ciebie.
Podróżowałem księżyce i słońca bez ciebie
Żałuje każdego dnia,
W którym żyłem bez ciebie
Sam.

 

Bardzo spontaniczny wpis – o kreskach i kropkach, ale tych wyśpiewywanych. Dziś w Opolu śpiewał Janusz Radek. Dzisiejszego wieczoru ta piosenka wwierciła się we mnie. Jestem nią bardzo poruszona. Nie mogę jej przestać słuchać. To właśnie jest poezja. Mało dziś takich piosenek. Choć prosta w odbiorze, powiedziałabym męska, nieprzegadana, ale jakże wymowna. Słowa, muzyka i głos Janusza Radka – przyciągają. Dobrze, że istnieją takie igiełki w stogu siana. Czekam na więcej.

www.youtube.com/januszradek

 

*Proszę o wybaczenie, ale interpunkcja moja.